Spotkania z depozytariuszami dawnej tradycji muzycznej to zawsze niezwykłe doświadczenie. W Gietrzwałdzie miałem okazję porozmawiać i zagrać z panem Stanisławem Kondratem – ostatnim żyjącym cymbalistą wileńskim przesiedlonym po II wojnie światowej w nowe granice Polski. Jego życiorys to nie tylko osobista historia i pasja, ale też cenny zapis tego, jak tradycja muzyczna Wileńszczyzny przetrwała na Warmii.
Dzieciństwo na Wileńszczyźnie i pierwsze kroki muzyczne
Stanisław Kondrat urodził się w 1936 roku we wsi Przewoźniki Wileńskie (w dawnym powiecie brasławskim). Z muzyką zetknął się niezwykle wcześnie – pierwsze próby gry podejmował już jako 7- czy 8-letni chłopiec. Pierwsze melodie wygrywał trzymając małe cymbały na kolanach.
Pomysłowość w czasach braku materiałów
Niezwykle ciekawy pod względem budowy instrumentów jest wątek pierwszych cymbałów pana Stanisława. Instrument zbudował dla niego ojciec, wykorzystując „materiały zastępcze” w trudnych, powojennych warunkach:
Struny z linek: Brak fabrycznych strun ojciec rozwiązał pozyskując stalowe linki ze zniszczonych i porzuconych wraków samochodów. Rozplecione druty musiał własnoręcznie wyprostować, a następnie rozciągać przy pomocy ciężarków.
Montaż „dusz” przez otwory rezonansowe: Dużym wyzwaniem technicznym było ustawienie tzw. dusz – małych, drewnianych kołków umieszczanych wewnątrz pudła rezonansowego bezpośrednio pod podstawkami. Aby precyzyjnie usytuować je w pionie, ojciec przeciągał kołki na nitce przez otwory rezonansowe i w ten sposób ustawiał je w odpowiednim miejscu.
Powojenne przesiedlenie na Warmię i granie „do tańca”
Po II wojnie światowej rodzina Kondratów przesiedliła się z Wileńszczyzny na Warmię – początkowo w okolice Biskupca i Sąpłat, a ostatecznie do Gietrzwałdu. W nowej rzeczywistości umiejętności muzyczne szybko stały się sposobem na podreperowanie domowego budżetu.
W latach 1946–1950 Stanisław wraz z bratem Czesławem (grającym na skrzypcach) jako kilkunastoletni chłopcy grali jako „Bosaki„. Tak ich nazywano z powodu braku obuwia, na które początkowo nie było ich stać. Muzykujący bracia byli angażowani do obsługi wiejskich potańcówek, chrzcin oraz wesel. Ich repertuar składał się wówczas głównie z popularnych tańców: polek, walczyków oraz oberków. W późniejszych latach pan Stanisław grał również na harmonii pedałowej.
Dziennikarskie odkrycie i nowy instrument z magazynu
Pierwszy instrument zrobiony przez ojca z czasem uległ zużyciu – pod wpływem naprężeń i upływu lat popękała w nim płyta rezonansowa. Przełomem w muzycznym życiorysie pana Stanisława okazało się spotkanie z Maryną Okęcką-Bromkową, redaktorką Polskiego Radia Olsztyn i inicjatorką m.in. Zajazdów Cymbalistów w Lidzbarku Warmińskim. Redaktorka w połowie lat 70. XX wieku podjęła próbę odszukania i zintegrowania wiejskich instrumentalistów z terenu Wileńszczyzny.
Dzięki jej zaangażowaniu pan Stanisław otrzymał nieużywany dotąd instrument przechowywany w magazynie Wojewódzkiego Domu Kultury w Olsztynie.
Triumf w Kazimierzu Dolnym i tajemnica napisu „Ziemia Olsztyńska”
W 1980 roku reprezentacja reprezentująca przesiedleńców z Wileńszczyzny wzięła udział w Ogólnopolskim Festiwalu Kapel i Śpiewaków Ludowych w Kazimierzu Dolnym nad Wisłą. W skład kapeli weszli cymbaliści:
- Stanisław Kondrat,
- Bronisław Dowgiałło,
- Antoni Pawluszkiewicz,
- Kazimierz Zienkiewicz,
- Antoni Ciukszo,
- oraz jedyny w grupie skrzypek – Stanisław Ciukszo (choć potrafił grać na cymbałach).
Przed wyjazdem na festiwal, na przednich ścianach (czołach) wszystkich instrumentów namalowano białą farbą napis „Ziemia Olsztyńska”. Zabieg ten miał wymiar czysto praktyczny – chodziło o to, aby w festiwalowym zamieszaniu i na zapleczu sceny instrumenty nie pomieszały się z cymbałami reprezentantów innych regionów. To oficjalna wersja tego zabiegu. Istnieją jednak powody przypuszczać, że napisy te powstały po to, aby nie kojarzono grających na nich muzyków z Wileńszczyzną, gdyż temat Kresów w tamtym czasie był zakazany.
Występ kapeli okazał się dużym sukcesem – muzycy zdobyli uznanie jurorów i przywieźli z festiwalu nagrodę rzeczową w postaci magnetofonu.
Żywa tradycja – spotkanie w Gietrzwałdzie
Rozmowa i wspólne granie z panem Stanisławem Kondratem w Gietrzwałdzie to nie tylko powrót do historii polskiej etnomuzykologii, ale przede wszystkim kontakt z żywą praktyką wykonawczą. Mimo upływu lat, styl gry panującego nad instrumentem cymbalisty zachowuje unikalne cechy wileńskiego brzmienia.
Miejmy nadzieję, że to spotkanie stworzy przestrzeń do kolejnych dokumentacji i wspólnych muzycznych sesji.
| Pan Stanisław Kondrat opowiada o swoich cymbałach. |
| Próbka moich umiejętności, gram na moich cymbałach pałeczkami Pana Stanisława. |
| Pan Stanisław chce przestroić swoje cymbały (później tak się stało). |
| Kto się lepiej porozumie jak cymbalista z cymbalistą? |
| Przed domem Państwa Kondratów w Gietrzwałdzie. |
| Historyczny napis na cymbałach Pana Stanisława Kondrata. |
