Każda historia ma swój nieoczekiwany początek. Moje spotkanie z panią Joanną Sikorą z Polskiego Radia Białystok, do którego doszło 10 lipca 2018 roku, było efektem niezwykłego zbiegu okoliczności. Wszystko zaczęło się w Kazimierzu Dolnym. To tam zauważyłem mikrofon z charakterystycznym logo białostockiej rozgłośni. Podszedłem do dziennikarki i wspomniałem o archiwalnej audycji z 1988 roku, którą z okazji Ogólnopolskiego Festiwalu Kapel i Śpiewaków Ludowych przeprowadził z moim dziadkiem redaktor Andrzej Danilczuk. Józef Krupski zdobył wówczas I miejsce w kategorii solistów-instrumentalistów. Pani Sikora dała się uwieść tej opowieści i postanowiła pójść tym tropem, co zaowocowało jej wizytą u mnie, w Elblągu.
| Wywiad dla Polskiego Radia Białystok |
Okazało się jednak, że dotarcie do przeszłości nie będzie łatwe. Oryginalny wywiad sprzed trzydziestu lat niestety nie zachował się w oficjalnym archiwum Radia Białystok. Na szczęście historia ocalała dzięki mojej rodzinie z Giżycka, która przed laty nagrała tę audycję bezpośrednio z odbiornika radiowego na kasetę magnetofonową. Jakiś czas temu zdigitalizowałem to cenne nagranie i mogłem przekazać je pani Joannie. Dzięki temu głos mojego dziadka znów mógł wybrzmieć na antenie.
Podczas przygotowań do reportażu udało nam się również dodzwonić do samego autora dawnego wywiadu, pana Andrzeja Danilczuka. Mimo upływu trzech dekad doskonale pamiętał tamto spotkanie. Serdecznie dziękuję za ten wyjątkowy, pełen wzruszeń czas.
Andrzej Danilczuk – mistrz radiowego reportażu i elegancji dźwięku
Warto w tym miejscu przybliżyć sylwetkę redaktora Andrzeja Danilczuka, którego profesjonalizm ukształtował ramy tej opowieści. Do białostockiej rozgłośni trafił początkowo jako pracownik techniczny. Swoją pasję i wrażliwość rozwijał na studiach reżyserii dźwięku w Akademii Muzycznej w Warszawie, gdzie jego estetykę fonograficzną kształtował wybitny pedagog, prof. Antoni Karużas.
Z czasem pan Andrzej dał się poznać nie tylko jako znakomity realizator, ale przede wszystkim jako zawsze perfekcyjnie przygotowany, ceniony dziennikarz. Przez całe dziesięciolecia dokumentował życie muzyczne regionu, towarzysząc rozwojowi Filharmonii Białostockiej. Stworzył kilkadziesiąt dźwiękowych portretów wielkich osobowości świata sztuki, w tym swojego bliskiego przyjaciela, Jerzego Maksymiuka. Z równą pasją pokazywał jednak twórców pozainstytucjonalnych, prowadząc cotygodniowy „Magazyn Sztuk Wszelkich” oraz współpracując z audycjami „Poranek u dziennikarzy” i „Muza”. To prawdziwy perfekcjonista, dbający o sens słowa i elegancję brzmienia, a przy tym niezwykle empatyczny człowiek.
Józef Krupski – przedwojenny wirtuoz z wileńską duszą
Sam reportaż pani Joanny Sikory stał się pięknym, radiowym patchworkiem, w którym przeszłość nierozerwalnie przeplata się z teraźniejszością. Opowiada o człowieku, którego ludzie mający szczęście słyszeć go na żywo, bez wahania nazywali wirtuozem.
Józef Krupski, mój dziadek, grą na cymbałach zachwycał od młodości. Choć jego wuj początkowo sprzeciwiał się nauce w obawie o swój cenny instrument, dziadek uczył się potajemnie, podbierając cymbały, gdy nikogo nie było w domu. „Łatwo mi to przychodziło. Wujek sam się dziwił, że tak szybko pojąłem tę grę” – wspominał po latach w archiwalnej audycji.
Przed wojną był stałym gościem na wileńskich weselach, gdzie grywał niezwykle bogaty repertuar: od tradycyjnych polek i oberków, przez kadrle, aż po modne walce, fokstroty, tanga i marsze. Jego życie dramatycznie zmieniła wojna – brał udział w kampanii wrześniowej 1939 roku, a w 1942 roku został wywieziony na roboty przymusowe do Niemiec do fabryki Opla. Po wojnie los rzucił go na krótko do Elbląga, by ostatecznie związać jego życie z Kętrzynem i pracą w zakładach odzieżowych „Warmia”.
Ocalić od zapomnienia
Muzyczna tradycja dziadka nie umarła wraz z nim w 1992 roku. Przez lata muzykował ze swoim wnukiem Andrzejem Zajko, a dziś ja staram się pielęgnować pamięć o jego talencie, odszukując i archiwizując wszelkie dostępne ślady dźwiękowe.
„Bardzo lubię słuchać tego głosu. Dziadek miał taki śpiewny, wileński akcent. Za każdym razem, jak słyszę ten głos, to tak czuję, jakby dziadek gdzieś obok był” – te moje słowa, które padły w audycji, najlepiej oddają charakter tego reportażu. Wspomnienia o dziadku i jego muzyce ukształtowały całą moją obecną drogę i działania artystyczne.
Posłuchaj reportażu „Musi być dusza”
Reportaż Joanny Sikory został wyemitowany na antenie Polskiego Radia Białystok 19 lipca 2018 roku. Wszystkich, którzy chcą przenieść się w świat dawnych wileńskich melodii i posłuchać opowieści o pasji przekazywanej z pokolenia na pokolenie, gorąco zapraszam do wysłuchania audycji:
