Muzyka wśród zapachu świeżego chleba: VII Elbląskie Święto Chleba

Minęło zaledwie kilka tygodni, odkąd po raz pierwszy odważyłem się wyjść na elbląską starówkę ze swoimi cymbałami. Dopiero co oswajałem się z przestrzenią miejską, a tu nagle – pod koniec sierpnia – trafiła się okazja idealna. Elbląg ożył, a ja znalazłem się w samym centrum wielkiego, radosnego święta, mogąc zaprezentować swoje brzmienia setkom przechodniów spacerujących między straganami.

Poniżej znajdziecie krótkie wspomnienie tego, jak wyglądała ta wyjątkowa edycja imprezy, która dla mnie stała się niesamowitym tłem do publicznej gry.

Trzy dni pełne smaków, zapachów i tradycji

Siódma edycja Elbląskiego Święta Chleba była pod wieloma względami przełomowa. Po raz pierwszy jarmark trwał aż trzy dni, przyciągając do serca Starego Miasta tłumy mieszkańców oraz turystów. To nie była zwykła impreza handlowa – to była prawdziwa alternatywa dla supermarketowej codzienności i doskonały sposób na pożegnanie wakacji.

Co działo się na starówce?

  • Ponad 200 wystawców: Elbląskie ulice wypełniły się kramami z całej Polski oraz z zagranicy (w tym z miast partnerskich, takich jak Kaliningrad, Narwa czy Tarnopol).

  • Regionalne kulinaria: Królowało oczywiście pieczywo, ale obok niego można było znaleźć tradycyjne wędliny, sery, miody oraz regionalne piwa.

  • Rękodzieło i antyki: Oprócz jedzenia starówkę zalały stoiska z unikalnymi zabawkami, wyrobami rzemieślniczymi i pamiątkami z duszą.

  • Wydarzenia towarzyszące: W Ratuszu Staromiejskim odbywały się dyskusje i warsztaty kulinarne, a tradycyjną niespodzianką był gigantyczny gulasz wołowy, którym osobiście częstował prezydent miasta, Grzegorz Nowaczyk.

Moje cymbały w sercu jarmarku

Dla mnie te dni miały jednak dodatkowy, bardzo osobisty wymiar. Granie na cymbałach w takim ścisku, pośród gwaru rozmów, zapachu świeżego pieczywa i wszechobecnej energii, było niesamowitym przeżyciem.

Ludzie przychodzili na starówkę szukać czegoś wyjątkowego i ekologicznego, a przy okazji trafiali na dźwięki instrumentu, którego nie spotyka się na co dzień na ulicach. Wymiana spojrzeń, uśmiechy i chwile, w których przechodnie zatrzymywali się między stoiskiem z miodem a straganem z rękodziełem, żeby posłuchać mojej gry – to momenty, które będę pamiętał latami.

Zapraszam Was do obejrzenia fotorelacji z tego niesamowitego weekendu. Zobaczcie, jak wyglądał Elbląg skąpany w słońcu, zapachach i… muzyce!

Fot. Klaudyna Gawłowska, Ryszard Biel
Udostępnij

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Nowości z cymbaly.com.pl

Zapisz się, by otrzymywać wieści ze świata cymbałów.

Please wait...

Dziękujemy za zapisanie się.

Przewijanie do góry