Moja rozmowa w Radiowej Dwójce: Wileńskie tradycje w magazynie „Źródła”

11 kwietnia 2013 roku miałem ogromną przyjemność zadebiutować na antenie Programu Drugiego Polskiego Radia. Zostałem zaproszony do telefonicznego udziału w magazynie „Źródła” (znanym również jako Magazyn Kultury Ludowej). To codzienna, bardzo ceniona audycja poświęcona polskiej muzyce tradycyjnej, folklorowi i muzyce świata, gdzie prezentowane są unikalne archiwa, wywiady i reportaże. Tym razem tematem przewodnim byli „Cymbaliści wileńscy”.

Rozmowę poprowadziła pani Maria Baliszewska, która na wstępie wywołała we mnie spore wzruszenie. Wspomniała bowiem swój wyjazd na festiwal w Kazimierzu i spotkanie z moim dziadkiem, Józefem Krupskim, któremu towarzyszył wtedy mój brat cioteczny, Andrzejek Zajko. Ta radiowa podróż w przeszłość była świetnym wstępem do rozmowy o tym, jak dziś staram się kontynuować nasze rodzinne tradycje.

Wspomnienia o dziadku i wyprawa na Wileńszczyznę

Pani Maria pytała mnie, czy pamiętam dziadka Józefa. Choć na co dzień mieszkałem w Elblągu, a dziadek w Kętrzynie, przez co widywaliśmy się głównie w wakacje, to jego gra z czasów mojego dzieciństwa i wczesnej młodości głęboko zapadła mi w pamięć. Gdy dziadek zmarł w 1992 roku, miałem już 20 lat, więc doskonale zapamiętałem momenty, kiedy brał do rąk pałeczki.

Opowiedziałem też w audycji o moich poszukiwaniach genealogicznych, które zaszczepiły we mnie chęć głębszego poznania korzeni. Doprowadziły mnie one aż do Żaściun pod Wilnem. Odwiedziłem tam rodzinę Stanisława Marcinkiewicza – człowieka, który przed wojną uczył gry na cymbałach mojego dziadka. Dziś w samych Żaściunach nikt już na cymbałach nie gra (choć Heniek, wnuk Marcinkiewicza, syn Henryki Wilkiń, świetnie radzi sobie z gitarą), co tylko pokazuje, jak bardzo ta tradycja staje się unikalna.

Zresztą zanikanie tej kultury widzę nawet podczas dorocznego Święta Chleba w Elblągu. Kiedy gram na Starym Mieście, wystawcy przyjeżdżający z samego Wilna przecierają oczy ze zdziwienia na widok wileńskich cymbałów. Dla nich to często kompletne zaskoczenie, nie znają tego instrumentu.

Ta sama pasja

Mój dziadek budował swoje cymbały sam, wzorując się na pamięci o egzemplarzu swojego wuja. Ja takich zdolności manualnych nie posiadam, dlatego swoje cymbały wileńskie zamówiłem u lutnika, Artura Jachimowicza.

Pani Baliszewska słusznie zauważyła, że z zawodu jestem inżynierem mechanikiem, więc to zupełnie inna bajka. Muzyka jednak pociągała mnie od zawsze. Przez lata zajmowałem się zupełnie innym gatunkiem – muzyką elektroniczną. Mimo to, prawie każdy gatunek muzyczny jest mi bliski, a powrót do korzeni stał się dla mnie naturalną potrzebą serca.

Ponieważ dziadek nie zdążył mnie prawie niczego nauczyć (wiedziałem jedynie jak trzymać pałeczki i wydobywać dźwięki ze strun), byłem zdany na siebie. Godzinami analizowałem zachowane domowe nagrania audio i wideo z jego gry, podpatrując układ rąk, technikę i ruchy pałeczek, aby ta muzyka brzmiała dokładnie tak, jak należy. Nauka poszła mi zaskakująco sprawnie – już po miesiącu ćwiczeń byłem w stanie opanować instrument na tyle, by zaprezentować go publicznie. Dzięki temu teraz, w sezonie letnim, mogę regularnie grywać dla mieszkańców i turystów na elbląskiej starówce, przypominając o muzyce mojego dziadka.

Cieszę się, że Polskie Radio dostrzegło te starania. To dla mnie ogromna motywacja do dalszej pracy!

Udostępnij

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Nowości z cymbaly.com.pl

Zapisz się, by otrzymywać wieści ze świata cymbałów.

Please wait...

Dziękujemy za zapisanie się.

Przewijanie do góry