Rok 1988 był bez wątpienia czasem jednego z największych artystycznych triumfów mojego dziadka, Józefa Krupskiego. To właśnie wtedy jego wirtuozerska gra na wileńskich cymbałach zyskała szerokie uznanie w kraju, co przełożyło się na zainteresowanie ze strony reporterów radiowych. Dziś, dzięki niezwykłej uprzejmości pani Doroty Niebrzydowskiej, kierowniczki Biura Obsługi Klienta Polskiego Radia Białystok, udało mi się dotrzeć do cennego materiału dokumentującego tamte chwile.
Otrzymałem płytę zawierającą archiwalną audycję redaktora Andrzeja Danilczuka z 1988 roku, która w całości była poświęcona Suwalskiemu Jarmarkowi Folkloru w Węgorzewie. Redaktor Danilczuk wędrował z mikrofonem reporterskim pomiędzy festiwalowymi straganami, rozmawiał z twórcami i rejestrował muzykę płynącą prosto ze sceny amfiteatru.
W tym materiale przewija się fragment oberka granego przez mojego dziadka. Ze względu na zastrzeżenie prawa do użytku wyłącznie prywatnego, tej konkretnej audycji nie mogę niestety zaprezentować publicznie. Warto jednak przytoczyć słowa pana Danilczuka, które doskonale oddają tamten moment:
„Przenosimy się ponownie do amfiteatru. Posłuchajmy jak gra na wykonanych przez siebie cymbałach pan Józef Krupski z Kętrzyna. Pan Józef ma 71 lat, a gry na tym instrumencie nauczył go przed 60 laty jego wujek. W tym roku muzykant z Kętrzyna odniósł piękny sukces na festiwalu w Kazimierzu, zdobywając pierwsze miejsce w kategorii solistów-instrumentalistów”.
Druga perełka z domowego archiwum: „Cymbalistów było niegdyś wielu”
Kwerenda w oficjalnym archiwum Radia Białystok wykazała, że poza wspomnianą audycją z Węgorzewa nie zachowały się tam inne taśmy z udziałem Józefa Krupskiego. Na szczęście historia lubi alternatywne ścieżki. W moich prywatnych zbiorach znajduje się inne, niezwykle cenne nagranie z tej samej rozgłośni i z tego samego okresu.
Mowa o reportażu tego samego red. Andrzeja Danilczuka zatytułowanym nieco przekornie: „Cymbalistów było niegdyś wielu”. Audycja ta została zarejestrowana w drugiej połowie 1988 roku bezpośrednio z odbiornika radiowego, a na kasecie magnetofonowej uwiecznili ją rodzice mojego brata ciotecznego, Andrzeja Zajko.
W przeciwieństwie do oficjalnego archiwum rozgłośni, tym domowym unikalnym zapisem mogę i chcę się z Wami podzielić. To fascynujący, dźwiękowy zapis epoki, w której tradycja wileńska na Mazurach i Warmii wciąż była żywa, pulsująca i pełna autentyzmu.
Serdecznie zapraszam do wysłuchania tego wyjątkowego dokumentu epoki na moim profilu SoundCloud:

