5 lipca 2019 roku odwiedziła mnie Anna Minkiewicz-Zaremba, redaktor Polskiego Radia Olsztyn. Nagraliśmy część materiału u mnie w domu, a potem wybraliśmy się z cymbałami na elbląską starówkę, by zarejestrować dźwięk instrumentu w przestrzeni miejskiej. Gotowy reportaż został wyemitowany 10 lipca 2019 roku w audycji z cyklu „Małe Ojczyzny” pod tytułem „Piotr Krupski z Elbląga najlepszym solistą-instrumentalistą muzyki ludowej w Polsce”.
Muzyka na elbląskiej starówce i reakcje przechodniów
Granie na otwartej przestrzeni miejskiej przyniosło wiele ciekawych spotkań z przechodniami, dla których brzmienie tego instrumentu było nowością. Jeden z mężczyzn, który zatrzymał się przy mnie, okazał się pochodzić z Grodna na Białorusi, gdzie cymbały są znacznie częściej spotykane niż w Polsce.
Większość mijających mnie elblążan reagowała dużym zaskoczeniem. Często cytowali znany fragment z Pan Tadeusza: „Było cymbalistów wielu…”, co pokazuje, że instrument kojarzy się Polakom głównie z literaturą. Niestety w powszechnej świadomości wygląd i brzmienie prawdziwych cymbałów często mylą z przedszkolnymi „cymbałkami”, które w rzeczywistości są dzwonkami chromatycznymi. Inną niespodzianką dla słuchaczy był fakt, że jestem mieszkańcem ich miasta.
![]() |
| Podczas nagrania na elbląskiej starówce |
Korzenie tradycji: Józef Krupski
Moje rodzinne tradycje muzyczne sięgają daleko wstecz – na cymbałach grał już wujek mojego dziadka. Sam dziadek, Józef Krupski, przed wojną grał w Wilnie, a po przejściu na emeryturę kontynuował muzykowanie. Pamiętam z dzieciństwa, jak podczas moich wizyt w jego domu w Kętrzynie siadał wieczorami w saloniku i odgrywał domowe koncerty. Był samoukiem, ale posiadał prawdopodobnie słuch absolutny.
-
Cały dzień potrafił poświęcić na idealne nastrojenie instrumentu na słuch, czasem wspomagając się pianinem.
-
Podczas wakacji próbował zachęcić mnie do gry – kładł mi wielkie i ciężkie cymbały na kolana, co jako dziecko bardzo mnie onieśmielało.
-
Jedyne, co wtedy opanowałem, to prosta melodia „Wlazł kotek na płotek”.
Dziadek zmarł, a po latach odszedł również jego jedyny uczeń, mój kuzyn Andrzej Zajko (który tradycyjne wileńskie melodie dziadka wprowadził m.in. do repertuaru zespołu Berklejdy w nowoczesnych aranżacjach). Wtedy poczułem, że muszę przejąć tę rodzinną pałeczkę, aby tradycja całkowicie nie wygasła.
Odtworzenie instrumentu i nauka ze starych kaset
Około 2000 roku zacząłem systematycznie gromadzić archiwalne nagrania dziadka. Pierwsze z nich zdobyłem od babci – były to taśmy magnetofonowe nagrane amatorskim, monofonicznym magnetofonem przez syna dziadka. Kolejne cenne materiały pozyskałem z Polskiego Radia w Warszawie oraz od profesora Piotra Dahliga, który w przeszłości dokumentował grę dawnych cymbalistów.
Nie miałem jednak instrumentu, ponieważ oryginalne cymbały dziadka przepadły. Zamówiłem więc nowe u Artura Jachimowicza z Kożuchowa, który odtworzył instrument idealnie na podstawie zachowanych fotografii. Do gry używam twardych pałeczek z drewna bukowego, które są niezbędne, by nie wycierały się przy kontakcie ze stalowymi strunami.
Współczesna technika ułatwia mi codzienne użytkowanie instrumentu. Podczas gdy dziadek nastrojeniu strun poświęcał niemal cały dzień, ja za pomocą tunera elektronicznego jestem w stanie postawić cały instrument do pionu w 15 minut. Cymbały są bardzo wrażliwe na wszelkie zmiany temperatury i wilgotności powietrza.
Od „Elektronicznych Światów” do tradycji
Moje obecne zaangażowanie w muzykę tradycyjną to kompletny zwrot. Przez około 20 lat zajmowałem się komponowaniem i wykonywaniem muzyki elektronicznej opartej na klasycznych syntezatorach. Niedługo przed wejściem w świat cymbałów wydałem autorski album „Piotr Krupski and Friends – Electronic Worlds”, do którego zaprosiłem wybitne postacie polskiej el-muzyki:
- Sławomira Łosowskiego – lidera i założyciela zespołu Kombi (pisanego przez jedno „i”),
- Władysława Komendarka – wieloletniego muzyka grupy Exodus, a od wielu lat występującego pod własnym nazwiskiem.
Wspólnie nagraliśmy m.in. utwór „Opowieści Lampy Elektronowej”. Po realizacji tej płyty uznałem, że zamknąłem ten etap i czas zająć się tradycją. Na co dzień pracuję w zawodzie technicznym (zgodnie z wykształceniem zdobytym na Politechnice Gdańskiej), co pozwala mi traktować granie na cymbałach wyłącznie jako czystą przyjemność. Cały czas trzymam się ścisłej ścieżki tradycyjnej i nie planuję łączenia cymbałów z elektroniką. Do momentu wywiadu opanowałem mały procent bogatego repertuaru mojego dziadka.
Sukces w Kazimierzu Dolnym i zdobycie Baszty
W czerwcu 2019 roku pojechałem do Kazimierza Dolnego na Ogólnopolski Festiwal Kapel i Śpiewaków Ludowych po raz drugi w życiu (podczas mojego debiutu cztery lata wcześniej zająłem drugie miejsce w kategorii „Folklor – kontynuacja”). Tym razem (po likwidacji tamtej kategorii) startowałem jako solista-instrumentalista.
30 czerwca 2019 roku decyzją jury otrzymałem Basztę – główną nagrodę festiwalu we wspomnianej kategorii. Było to dla mnie ogromne zaskoczenie. Nie spodziewałem się tak wysokiego wyróżnienia, czego najlepszym dowodem był fakt, że na ogłoszenie wyników przyszedłem w zwykłym, codziennym ubraniu turystycznym, a nie w stroju regionalnym. Mój dziadek zdobył w Kazimierzu pierwsze miejsce w 1988 roku. Przyznaną mi Basztę traktuję nie jako powód do wywyższania się, ale jako mocną motywację do dalszej pracy.
Posłuchaj audycji
Całego reportażu Anny Minkiewicz-Zaremby, zawierającego nagrania domowe, rozmowy z elbląskiej starówki oraz unikalne, zmontowane technicznie nagranie, na którym „gram wspólnie z dziadkiem”, można wysłuchać na stronie Polskiego Radia Olsztyn:

