8. Elbląskie Święto Chleba: Tradycja, zapachy i brzmienie cymbałów po raz drugi

Koniec sierpnia i początek września 2013 roku przyniósł kolejną, ósmą już edycję Elbląskiego Święta Chleba. Dla mnie był to powrót szczególny. Dokładnie rok temu, zaledwie kilka tygodni po moim pierwszym, dość nieśmiałym wyjściu z instrumentem na elbląską starówkę, ta impreza rzuciła mnie na głęboką wodę. W tym roku, bogatszy o tamte doświadczenia i znacznie lepiej oswojony z miejską przestrzenią, znów rozstawiłem się z cymbałami w samym sercu jarmarku.

Tegoroczna edycja mocno stawiała na historię, tradycję ludową i dawne rzemiosła, co stworzyło genialne tło dla brzmienia mojego instrumentu.

Trzy dni z dawną kulturą i rzemiosłem

Całe Stare Miasto oraz nadrzeczny bulwar na te trzy dni zmieniły swoje oblicze. Zamiast miejskiego pośpiechu mieliśmy okazję obcować z żywą historią i tradycyjnymi smakami z różnych zakątków Polski oraz Litwy.

Co działo się wokół straganów?

  • Żywa historia nad rzeką: Już od piątku na bulwarze działało obozowisko stylizowane na średniowieczne. Można było tam z bliska podejrzeć pracę dawnych rzemieślników – od formowania naczyń glinianych, przez czerpanie papieru, aż po tworzenie skórzanego pergaminu.

  • Folklorystyczna sobota: Z mojej perspektywy to był najważniejszy dzień imprezy. Starówkę zdominował Przegląd Zespołów Folklorystycznych, Kapel Ludowych i Śpiewaków. Tradycyjna muzyka niosła się po uliczkach, doskonale współgrając z moimi własnymi prezentacjami. Tego dnia na scenie ożyły też dawne opowieści podczas inscenizacji założycielskich Elbląga oraz widowiskowego „Sądu nad Czarownicą”. W tle trwała również motocyklowa akcja krwiodawstwa Motoserce.

  • Niedzielne smaki i ogień: Ostatni dzień przyniósł pokazy dawnych sztuk walki, warsztaty historycznego tańca oraz prezentację kuchni średniowiecznej. Najmłodszych zabawiali klauni, a całe święto zamknął widowiskowy, wieczorny pokaz tańca z ogniem.

Przez cały weekend ogromnym powodzeniem cieszyły się też stanowiska z glinianymi piecami, gdzie chętni mogli samodzielnie zagnieść ciasto i upiec chleb tradycyjną metodą – na liściach kapusty lub wiśni.

Moje drugie podejście do Święta Chleba

Gra w tak gwarnym, dynamicznym otoczeniu to zupełnie inne wyzwanie niż codzienne, spokojniejsze muzykowanie na ulicy. Jarmark przyciągnął tysiące ludzi szukających tradycyjnych wypieków, regionalnych wędlin, miodów i unikalnego rękodzieła. W ten głód autentycznej kultury dźwięki cymbałów wpisały się znakomicie.

Przechodnie zatrzymujący się między stoiskami, chwile rozmów z mieszkańcami i turystami oraz wspólne dzielenie się muzyką w tak niezwykłej atmosferze dały mi mnóstwo satysfakcji. Czułem, że instrument stał się integralną częścią tego tradycyjnego święta.

Poniżej zostawiam dwa skromne zdjęcia z tych trzech intensywnych dni.

n

n

n

Piotr Krupski gra na cymbałach wileńskich
Fot. Wojciech Krupski. Rano nie było jeszcze tłumów.
n

n
n

Piotr Krupski gra na cymbałach wileńskich
Fot. Wojciech Krupski. Polka na rozgrzewkę.
n

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Nowości z cymbaly.com.pl

Zapisz się, by otrzymywać wieści ze świata cymbałów.

Please wait...

Dziękujemy za zapisanie się.

Przewijanie do góry