Od elektroniki do tradycji: Olsztyńscy przyjaciele i wywiad dla Olsztyn24

Niekiedy moje obecne, tradycyjne muzykowanie krzyżuje się z ludźmi z czasów, gdy zajmowałem się wyłącznie muzyką elektroniczną. To niesamowite, jak wspólne projekty potrafią przerodzić się w zwykłą, trwałą ludzką przyjaźń. 7 lipca odwiedzili mnie w Elblągu moi olsztyńscy przyjaciele, Elżbieta i Andrzej Mierzyńscy.

Z Andrzejem i Elżbietą znamy się od około 2007 roku. Połączyły nas „Elektroniczne Pejzaże Muzyczne” – letni festiwal na olsztyńskiej starówce, którym Andrzej kierował pod pseudonimem Andymian. W sierpniu 2008 roku miałem przyjemność zamknąć tę imprezę energetycznym koncertem w duecie z warszawskim basistą i perkusistą Bartoszem Turkowskim, wykorzystując na scenie między innymi theremin. Przed nami wystąpili właśnie Andrzej i Elżbieta oraz Adam Bownik z Lublina. Miesiąc później w tym samym składzie powtórzyliśmy to widowisko w elbląskim „Światowidzie”. Teraz, po latach, spotkaliśmy się przy Bramie Targowej w Elblągu, ale w zupełnie nowej roli. Elżbieta i Andrzej wpadli posłuchać mojego nowego instrumentu, a przy okazji Ela przeprowadziła ze mną wywiad dla portalu Olsztyn24.

Od klawiszy do 17 pasm strun

Przejście od syntezatorów do tradycyjnego instrumentu ludowego dla wielu było zaskoczeniem, ale ja te cymbały po prostu pokochałem. Kiedyś, będąc młodszym, uważałem ten instrument (ze względu na nazwę) za obciach – dziś żałuję, że nie odkryłem go wcześniej. Rynek się zmienia, ludzie szukają zapomnianych, autentycznych brzmień, a cymbały to instrument z ogromną duszą, który trafia prosto w serce. Niewykluczone, że w przyszłości połączę jeszcze te dwa światy i zestawię tradycyjne struny z elektroniką.

Mój obecny instrument to replika cymbałów mojego dziadka, Józefa Krupskiego. Wykonał go dla mnie lutnik Artur Jachimowicz z Kożuchowa – to jego instrument numer 55, którego budowa zajęła trzy miesiące. Konstrukcję odtworzyliśmy na podstawie archiwalnych zdjęć i domowych nagrań wideo. Pudło rezonansowe powstało z trzech gatunków drewna: buku, olchy i świerku, a pałeczki wycięto z buczyny i wyważono mosiężnym prętem. Gram na 17 pasmach, co daje łącznie 85 strun strojonych diatonicznie.

Śladami mistrza

Mój dziadek był w grze na cymbałach prawdziwym niepokonanym mistrzem o olbrzymim repertuarze. Na co dzień pracował jako krawiec, a muzyce oddał się w całości na emeryturze, koncertując niemal do końca swojego życia. Sam zbudował swój instrument – zrobił do ze starego kufra po swojej babci, a dobre struny sprowadził z Litwy. Co ciekawe, jego talent i dorobek odkryłem na dobre dopiero około 2000 roku z nagrań. Poczułem wtedy silną potrzebę przedłużenia tej rodzinnej tradycji.

Dziadek nie zdążył mnie niczego nauczyć, więc całą technikę i ruchy rąk podpatrywałem sam z archiwalnych taśm. Początki były zabawne, grałem wolno jak ślimak, ale wprawa przyszła szybko. Uczę się też na własnych błędach – rok temu, gdy pierwszy raz wyszedłem z pięcioma utworami na miasto, upał błyskawicznie rozstroił mi struny. Tutaj jednak wygrywa współczesność: dziadek stroił instrument na własne ucho przez prawie cały dzień, ja dzięki elektronicznemu tunerowi uwijam się w 15 minut.

Zmienił się też mój wizerunek. Na starówce gram w garniturze – luźny strój nie budził takiego zaufania słuchaczy, a ta muzyka wymaga odpowiedniego fasonu i powagi. Odbiór elblążan i turystów jest niesamowity, nikt nie przechodzi obojętnie.

„Walc niebieski” na koniec spotkania

Na zakończenie naszej wspólnej niedzieli i miłej rozmowy, zagrałem dla Eli i Andrzeja specjalny utwór – „Walc niebieski”, który był ulubioną melodią mojego dziadka. Wspomnieliśmy też krótko o mojej drugiej, pozamuzycznej pasji, czyli o karej klaczy wielkopolskiej o imieniu Branka, ale to już temat na zupełnie inną opowieść.

Cieszę się, że mogłem ugościć przyjaciół w moim rodzinnym mieście i pokazać im instrument, który tak mocno zmienił moje życie. Zapraszam do lektury pełnego wywiadu na łamach Olsztyn24!

🌐 http://www.olsztyn24.com/news/20882-odkrylem-cymbaly.html

Fot. Elżbieta Mierzyńska, Andrzej Mierzyński

Andrzej Mierzyński obserwuje grę na cymbałach
Andrzej Mierzyński obserwuje grę na cymbałach
Piotr Krupski i Elżbieta Mierzyńska w elbląskiej kawiarence
Piotr Krupski i Elżbieta Mierzyńska w elbląskiej kawiarence
Spotkanie po latach na elbląskiej starówce
Spotkanie po latach na elbląskiej starówce
Elektroniczna Pejzaże Muzyczne
Wspomnienie „Elektronicznych Pejzaży Muzycznych” w Olsztynie w 2008 r.
Udostępnij

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Nowości z cymbaly.com.pl

Zapisz się, by otrzymywać wieści ze świata cymbałów.

Please wait...

Dziękujemy za zapisanie się.

Przewijanie do góry