W audycji „Źródła” w radiowej Dwójce, Aleksandra Tykarska i Ania Broda odwiedziły Stanisława Kondrata – 90-letniego cymbalistę mieszkającego w Gietrzwałdzie na Warmii. Audycja stała się okazją nie tylko do posłuchania dawnych melodii, ale przede wszystkim do poznania unikalnych szczegółów technicznych i historii związanych z budową oraz strojeniem cymbałów jej bohatera.
Dzieciństwo na Wileńszczyźnie i pierwsze granie na weselach
Stanisław Kondrat urodził się w 1936 roku we wsi Przewoźniki Wileńskie (powiat brasławski). Z muzyką miał kontakt od najmłodszych lat – grać zaczął w wieku około 7–8 lat. Z powodu niewielkiego wzrostu na pierwszych instrumentach grał, trzymając je po prostu na kolanach.
Po powojennym przesiedleniu na Warmię (najpierw w okolice Biskupca i Sąpłat, a później do Gietrzwałdu) muzyka stała się dla niego i jego brata Czesława sposobem na dorabianie. Brat grał na skrzypcach, Stanisław na cymbałach (a w późniejszych latach także na harmonii pedałowej). W latach 1946–1950 jako dzieci obsługiwali lokalne potańcówki, chrzciny i wesela, grając głównie poleczki, walczyki i oberki.
Struny z powojennych linek i dusza na nitce
Najciekawszy wątek audycji dotyczy tego, jak w trudnych realiach powojennych powstawały instrumenty. Pierwsze cymbały dla małego Stasia zbudował jego ojciec. Gdy brakowało profesjonalnych materiałów, wykazał się niezwykłą pomysłowością:
- Struny z wraków samochodów: Ojciec pozyskiwał stalowe linki z porzuconych i zniszczonych po wojnie samochodów. Rozwijał je na pojedyncze druty, a następnie prostował i rozciągał za pomocą obciążników i własnoręcznie zrobionych przyrządów.
- Wstawianie duszy: Podczas napraw i budowy instrumentów (ojciec wykonał też skrzypce) największym wyzwaniem technicznym było ustawienie „duszy” – małego drewnianego kołka pod podstawkiem. Aby precyzyjnie umieścić go wewnątrz pudła rezonansowego, ojciec przeciągał kołek na nitce przez otwory rezonansowe i w ten sposób pionował go w środku.
Zmiana instrumentu i napis „Ziemia Olsztyńska”
Pierwsze, małe cymbały zrobione przez ojca z czasem się zużyły – m.in. popękała w nich płyta rezonansowa. Wtedy do historii wkroczyła dziennikarka Radia Olsztyn, Maryna Okęcka-Bromkowa, która organizowała m.in. Zajazdy Cymbalistów w Lidzbarku Warmińskim.
To dzięki niej pan Stanisław trafił do magazynu Wojewódzkiego Domu Kultury w Olsztynie, gdzie leżały nieużywane cymbały. Instrument przekazano muzykowi. Przed wspólnym wyjazdem reprezentacji regionu na Festiwal Kapel i Śpiewaków Ludowych w Kazimierzu Dolnym na przedniej ściance instrumentu namalowano biały napis „Ziemia Olsztyńska” – chodziło o to, by w festiwalowym zamieszaniu instrumenty nie pomieszały się z cymbałami innych muzyków.
Pan Stanisław wspominał także Bronisława Dowgiałłę z Górowa Iławeckiego – uznawanego przez Kondrata za jednego z najlepszych cymbalistów wileńskich na Warmii, od którego podpatrzył technikę grania akordami.
Fizyka strojenia: Kwinta na mostku
W rozmowie z Anią Brodą pojawił się również wątek strojenia, które w przypadku cymbałów wymaga ogromnej cierpliwości (ze względu na konieczność dokładnego nastrojenia kilkudziesięciu strun reagujących na zmiany temperatury):
- Podział mostkiem: W tradycyjnych cymbałach podstawowy mostek umieszczony jest w proporcji 2/3 długości struny. Dzięki temu ta sama struna po lewej i prawej stronie mostka daje dwa różne dźwięki oddalone od siebie o czystą kwintę, co znacznie zwiększa możliwości wykonawcze bez powiększania gabarytów instrumentu.
- Własny system: Stanisław Kondrat wypracował własny, praktyczny sposób strojenia. Zaczyna od uchwycenia czystego trójdźwięku (najczęściej od dźwięku A/la), od którego łatwiej mu dopasowywać kolejne pasma strun.
Dziś, mimo 90 lat, pan Stanisław wciąż chętnie siada do cymbałów w swoim pokoju. Jak sam podkreśla, spośród wszystkich instrumentów, na których grał w życiu, to właśnie cymbały i ich przestrzenne brzmienie darzy największym sentymentem. Tradycja ma też szansę przetrwać – grą na instrumencie zaczyna interesować się jego wnuczka z Torunia.
Posłuchajmy audycji:
